piątek, 6 września 2013

MOJA BAJKA: INSPIRACJE KSIĄŻKOWE I FILMOWE


Pamiętam, jak podczas roku akademickiego pytano mnie o ulubione książki, zamierałam na chwilę bez ruchu, po czym odpowiadałam, że na polonistyce nie czyta się tego, co się lubi, i choć mogę wymienić kilka pozycji z ostatniego tygodnia, to nie darzę ich szczególną sympatią. Na szczęście rok akademicki kończy się wakacjami, więc i dla mnie przyszedł czas odpoczynku, przynajmniej chwilowego. Wreszcie przypomniałam sobie, że czytanie może być przyjemnością, oderwaniem od rzeczywistości. To co wcześniej było pracą, stało się teraz chwilą relaksu. Kolekcjonowałam tytuły i czekałam do końca egzaminów, by móc pobyć sama ze sobą i bez cienia wyrzutów sumienia zabrać się za książki i filmy, które są w stu procentach w mojej bajce. Dziś chciałam podzielić się z Wami refleksjami na temat kilku z nich.


Anatomia trendu

Anatomia trendu Henrika Vejlgaarda to na dzień dzisiejszy moja ulubiona książka dotycząca mody rozumianej jako zjawisko rozprzestrzeniania się trendów. Lubię się nią posiłkować, kiedy rozmawiając z przyjaciółmi, Ci zastrzegają, że moda ich nie dotyczy, że tworzenie codziennych zestawów zaczyna się i kończy na jednej czynności: wyciągnięciu z szafy pierwszej lepszej rzeczy albo gdy twierdzą, iż nowe ubrania wybierają tylko i wyłącznie na podstawie swoich prywatnych preferencji. Lektura odpowiada na pytania, dlaczego ludzie na całym świecie ubierają się w danym stylu, co wpływa na zmianę upodobań dotyczących muzyki, jedzenia czy samochodów. Socjolog Henrik Vejlgaard opisuje najważniejsze etapy powstania i popularyzacji trendów, a także wpływ słynnych i anonimowych twórców i trendsetterów. Nie jest to książka wyłącznie dla osób pasjonujących się modą, ale także dla tych, których interesuje mechanizm funkcjonowania współczesnego konsumpcjonizmu.


Etyka w modzie

Etyka w modzie to nowość, która pojawiła się w tym roku w księgarniach. Jej autorką jest Magdalena Płonka, wykładowczyni MSKPU w Warszawie. Jak mówi sam tytuł, podręcznik ten dotyczy etycznych postaw w modzie. Jest o tyle ciekawy, można nawet uznać, że wstrząsający, iż demaskuje - za pomocą faktów i liczb - konsekwencje codziennych wyborów zwykłych ludzi. Często nie zdajemy sobie sprawy, że mają one znaczący wpływ na przestrzeganie praw człowieka, sytuację zwierząt, a także globalne zmiany klimatyczne. Autorka podaję także swoje propozycje, w jaki sposób zredukować przedstawione w książce problemy. Polecam lekturę wszystkim tym, którzy sądzą, iż nosząc bawełniane ubrania są bardziej eco, a buty ze skóry naturalnej są zdrowsze od ich nieskórzanych odpowiedników. Do tej pory również znajdowałam się w tej grupie. 


Prada. Obyczajowy fenomen

Prada. Obyczajowy fenomen to książka, która dopiero co trafiła w moje ręce. Jest to historia marki Prada w jej prywatnym i zawodowym wymiarze, a epicentrum wydarzeń stanowią Miuccia Prada i Patrizio Bertelli. Spotkali się w Mediolanie w 1977 roku. On – lat 31, przedsiębiorca i wulkan pomysłów, ona – lat 29, wytworna signorina, spadkobierczyni rodzinnej firmy i walcząca feministka. Kto by pomyślał, że poznali się dlatego, iż Patrizio sprzedawał podróbki toreb jej rodzinnej firmy. Co więcej, nawiązała się między nimi nić porozumienia i w konsekwencji zostali parą, a później małżeństwem. Książce tej bliżej do podręcznika niżeli powieści biograficznej, dlatego choć zawiera wiele ciekawostek z życia małżeństwa, to sposób prowadzenia narracji może zmęczyć osoby niezainteresowane modą.


Biografie filmowe Coco Chanel


Z każdą przeczytaną książką lub artykułem, postać Gabrielle Coco Chanel wydaje mi się jeszcze bardziej tajemnicza. Ostatnio powróciłam do dwóch filmów biograficznych: Coco avant Chanel (2009) oraz Coco Chanel & Igor Stravinsky (2009). Obejrzałam też produkcję z 2008 roku, mini serial składający się z dwóch odcinków pod tytułem Coco Chanel. O ile każdy z tych trzech filmów budzi jakieś zastrzeżenia - bo nie sposób nie wpaść w pułapkę jaka powstaje w przypadku filmów biograficznych – odnoszę wrażenie, że najsłabszą jest ostatnia z wymienionych pozycji. Mówiąc o słabości, mam na myśli kreację głównej bohaterki, bo to na niej się skupiłam. Pamiętam, jak kilka lat temu porównywałam film z Audrey Tautou i ten z Anną Mouglasis. Stwierdziłam wtedy, że Audrey nie oddała ducha Coco, była zbyt łagodna, a przecież ta musiała być silną kobietą, by zbudować tak potężne imperium w czasach, w których cała władza skupiała się w rękach mężczyzn. Zmieniłam zdanie, kiedy obejrzałam ten film kolejny raz i nałożyłam kliszę wieku w jakim poznajemy Gabrielle. Bohaterka Coco avant Chanel jest jeszcze młodą, pełną pasji, ale także pyszną i wyniosłą kobietą, w Coco Chanel & Igor Stravinsky już zdecydowanie dojrzalszą, wyrachowaną i zimną osobą, która odniosła życiowy sukces. Obie te kreacje wydają mi się na dzień dzisiejszy przekonujące i spójne z wizerunkiem projektantki. Coco avant Chanel kończy się śmiercią kochanka bohaterki, Coco Chanel & Igor Stravinsky zaczyna od momentu żałoby po nim, jest więc swego rodzaju kontynuacją. W pierwszym z filmów widzimy projektantkę na początku swojej kariery, w drugim - w momencie, gdy jest już na szczycie, tworząc słynne perfumy Chanel No.5. Naturalna jest więc także pewna zmiana charakterologiczna. Zupełnie zaś nie przekonuje mnie wizerunek kreatorki w mini serialu Coco Chanel. Ukazana jest ona bowiem jako osoba zakompleksiona, rozpaczliwie poszukująca partnera, łagodna, skromna i pozbawiona wiary w siebie. To wizerunek kobiety, która przystaje do czasów, w których żyje, a przecież Gabrielle te czasy próbowała zmienić.


Fot. Katarzyna Lepianka, ja